krzyk dzikich róż uginał się pod ciężarem taksówek kiedy wybiegła zapomniała szalika stopa za stopą upadła krwawiły kolana weszła do jednej z nich
dingleberry
dingleberryW serwisie od 2011
usiadła na ławce w paru skokach zaparkowała jej ciało sprężyste uniosło się do góry parkany pokryła mgła
ten ścisk jak parker w spodniach tusz cały wylał się nie wiadomo czy to siniec czy tusz
mięsiste krocza dziewic pachną kwiatami nie to co za kilka lat
wszystko co mogę o niej powiedzieć jest zakazane przez to fascynujące
w pszeźroczach klaustrofobiczne sutki potarte o tamburyn ciemnieją widzę jak mnie obserwujesz spójrz w lewo zza roku wychylam się juro pójdziemy na stację z ulubionego skwerku będziemy oglądać kosmiczne zawirowania…
opustoszały ulice jego niskie IQ zbanowane ślepcy przechodzą przez ulicę a samochody jeżdżą w krykieta orkiestra dęta dyma walca
twój orgazm zabawnie wygląda jak obraz malewicza jemu chyba też stawał przy malowaniu
onaniści są jak wilgotne ścierki pryskają gdy ich potrząśniesz
intrygantka spełniła swój obowiązek jaj chude ciało rozłożone na temblakach rozsypało się trzeba zetrzeć kurze
tampon jak cygaro pomyłka proszek w walizce kielonek na grzbiet
prykała prykała z nosa jaj lała się sadzawka ucząc dziecko pływania paznokieć ułamała
Publiczne komentarze autora
Winna · Avrilianna
Natchnienie wieszcza · Wisior Goliatko
O mnie
- Miejscowość
- dingleberry
- W serwisie od
- 2011
- Ostatnia publikacja
- 27.03.2025
- Wyświetlenia utworów
- 11 955
- Reakcje na utwory
- 213