Mordercza skleroza

pięknie upadłeś
przewracając dłonią flakon
róże się rozsypały
tworząc pogrzebowy wieniec
woda skropiła twoją twarz
jak letni deszcz

nie padało tego lata

do dziś nie mogę sobie przypomnieć
gdzie cię pochowano
rosły tam chyba brzozy
może to były świerki

śmierdziało świeżą ziemią

nie dam sobie wmówić morderstwa
ktoś o tak anielskiej buzi
nie mógł przecież zabić

nawet nie pamiętam jak upadłeś
popychając cię odwróciłam głowę
by nie patrzeć
3 2
1 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
świetny....! ostatnie dwie kradnę na Boga...kradnę...zmyślnie z artyzmem:)brawo:*
*Mystique* 11 lat temu
Dzięki:-) Helen
17 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie