Dylemat
Z samego rana stanęłam
przed szafą z lustrem
i przyglądam się sobie krytycznie.
Niby wszystko w porządku.
Poskładana, pozszywana jestem na powrót
choć niektórych części brakuje.
To cóż ,że płuca niewydolne,
to je tlenem wspomagam,
to nic, że w konkursie z chodzenia
na smyczy (tlenowej)
śmiało w zawody mogę stawać.
Napakowana sterydami
posturę mam słuszna
No cóż polubić muszę ten nowy gabaryt,
Chociaż przywyknąć trochę trudno.
Tak stojąc przed lustrem
i kontemplując mój wizerunek cały
dochodzę do wniosku,
że mam kłopot z tym tematem niemały.
Dlatego nim śnieg go zasypie
muszę się z tym uporać
i sama siebie przekonać,
że ten gabaryt muszę polubić
i jakoś się w niego wpasować.
Może będzie łatwiej tego dokonać
według starej zasady
..„gdy się niema co się lubi
…to lubi co się ma”…
Tylko czy to coś da?
przed szafą z lustrem
i przyglądam się sobie krytycznie.
Niby wszystko w porządku.
Poskładana, pozszywana jestem na powrót
choć niektórych części brakuje.
To cóż ,że płuca niewydolne,
to je tlenem wspomagam,
to nic, że w konkursie z chodzenia
na smyczy (tlenowej)
śmiało w zawody mogę stawać.
Napakowana sterydami
posturę mam słuszna
No cóż polubić muszę ten nowy gabaryt,
Chociaż przywyknąć trochę trudno.
Tak stojąc przed lustrem
i kontemplując mój wizerunek cały
dochodzę do wniosku,
że mam kłopot z tym tematem niemały.
Dlatego nim śnieg go zasypie
muszę się z tym uporać
i sama siebie przekonać,
że ten gabaryt muszę polubić
i jakoś się w niego wpasować.
Może będzie łatwiej tego dokonać
według starej zasady
..„gdy się niema co się lubi
…to lubi co się ma”…
Tylko czy to coś da?
0
0
7 odsłon