Baśń
Baśń
Baśnią było życie,gdy się pojawiłeś
Byłam jak poranna mgła,którą odkryłeś
Za dnia skryta,milcząca
Nocą rządna Ciebie,pragnąca...
Każde spojrzenie twych brązowych oczu
Przenikało na wylot mą duszę i ciało.
W myślach widziałam siebie ubraną na biało
Lecz okazało się to być złudnym marzeniem...
I jak mam wierzyć miłości,
Która uczy latać?
Jak mam wierzyć szczęściu
Którego nikt nie chce mi dawać?
Lepiej byłoby może wieść życie samotne,
Które choć brzmi pięknie często bywa zawodne...
Baśnią było życie,gdy się pojawiłeś
Byłam jak poranna mgła,którą odkryłeś
Za dnia skryta,milcząca
Nocą rządna Ciebie,pragnąca...
Każde spojrzenie twych brązowych oczu
Przenikało na wylot mą duszę i ciało.
W myślach widziałam siebie ubraną na biało
Lecz okazało się to być złudnym marzeniem...
I jak mam wierzyć miłości,
Która uczy latać?
Jak mam wierzyć szczęściu
Którego nikt nie chce mi dawać?
Lepiej byłoby może wieść życie samotne,
Które choć brzmi pięknie często bywa zawodne...
0
0
3 odsłon