Ballada rolnicza na dzień zasiewów

Czarna Ziemi, co skropiona potem z ludzkich skroni,

Owoc rodzisz,

Żyzne lico nadstawiając radłom karych koni,





Ciebie dzisiaj niemym gestem pytają me dłonie:

Czy się zgodzisz?

Przyjąć ziarno - brzemię złote, i w matczynym łonie





Tchnąć w nie życie, skryć je czule pod darni osnową?

Czy się zgodzisz?

Matką być wschodzącym kłosom? Matką, nigdy wdową





Przez rolnika opuszczoną, pełną dzikich ptaków,

Która chodzi

Przepasana smętnym kirem chabrów oraz maków.





Ręce moje wzbronią wiosną ptactwu dokazywać,

Chwastom wschodzić,

Będą czarne Twe warkocze w skiby rozczesywać.





One latem, niosąc wodę z leśnego ruczaju

Będą prosić

Byś się stała, jak co roku, matką urodzaju.
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

68 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie