Przejdź do treści

Bajka o górniku i czarodziejskiej książce

O przyjaźni
W pewnym mieście zwanym Dobrobytem książkowym mieszkali ludzie, którzy byli bardzo różni. Łączyła ich miłość do książek i czasopism. Niektórzy mieszkali na szczęśliwych osiedlach pełnych księgarni i bibliotek. A inni się dorabiali. Mieszkał tam też pewien Krzysztof, kierowca ciężarówek. Krzysiek miał wielu kumpli, którzy zazwyczaj go zupełnie olewali i okazywali mu niechęć. Pewnego dnia w zajezdni jeden z nich opowiadał, że do magicznej księgarni na Przekątnej zatrudnili na staż nowa dupę Gabriele miłą i taką rezolutną i mająca hopla na punkcie książek jak każdy. I trzeba się wybrać na polowanie do esów-floresów. Krzysiek postanowił pójść za nimi i tak zrobił. Zobaczył prześliczny budynek na szczycie pół pietra widniał napis „Zapraszamy wszystkich na książki tych kwaśnych i słodzików”. Poszedł prześliczna Gabriela zaraz się do niego uśmiechnęła i zaprosiła dalej. Gdy Krzysiek wszedł dalej zobaczył mnóstwo książek i czasopism. Usiadł z wrażenia i stał się niezwykle przystojny i szczęśliwy. Zobaczył książkę pod tytułem całej serii Wiedźmin wziął ją do reki. Zaczął czytać streszczenie na końcu książki. Następnie uciekł. Krzysiek uciekł nie spał całą noc. Nigdy nie czytał żadnych książek a co dopiero mówiąc o magicznych. Zapragnął tylko jednego marzeń o tym, aby zwiedzać inne światy odkrywać inne kultury, płakał. Do roboty nie poszedł zadzwonił że jest na kacu, bo jest na kacu. Szef machnął ręką. I dał mu wolne do końca tygodnia. Następnego dnia znowu tam poszedł i zobaczył inną książkę „Judasza” Zapragnął dowiedzieć się co zdarzyło się w Jerozolimie czasów Chrystusowych. Boże ktoś tam był i wie o wierze wszystko znowu się tym razem popłakał. Zobaczyła to Gabrysia. Podeszła i pogłaskała się po policzku zabierając mu tym samym cały ciężar duszy. Krzysiek płakał dalej i odszedł. Kolejnego dnia poszedł tam znowu zobaczył pełne wydanie „Czarodziejskich wierszy” Na okładce było napisane, że od tej książki nauczy się pisania wierszy, malarstwa i origami. I że ta książka jest dla niego. Poszedł więc i ukradł ją tylko na swój wiadomy sposób „Czarodziejskie wiersze” czytał cała noc i płakał. Tydzień miną jak z bata strzelił. Krzysiek uradowany wrócił z urlopu i chciał kupić kawę sypną, ale tym razem karta nie działała poszedł do bankomatu i zobaczył, że nie tylko nie ma już na kawę, ale posiada olbrzymi dług na swoim koncie. Poszedł do banku zobaczyć co dalej. Gdy stał w kolejce telepatyczne zaczął z nim rozmawiać duch banku. -Panie Krzysztofie - Dzień dobry kim … Pan jest - Jestem Antoni duch banku pewnie przyszedł pan w sprawie kredytu kulturalnego. - Tak skąd Pan wie -Ja wszystko wiem Musi go Pan spłacić. - To nie jest pomyłka ja oddam tą książkę - To nie możliwe książki same Pana wybrały, aby nauczyć pana pisać -To jak spłacić tę inwestycję. - Czeka pana Praca w kopalin tylko tam może Pan zarobić trochę grosza. Jutro Pan się tam zgłosi dostanie Pan etat od razu Krzysztof wyszedł z banku. Praca w kopalni z kumplami, którzy go akceptowi okazała się czymś równie wspaniałym co książka o czarach.
72 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie