Przejdź do treści
Czytanie

Jak Zygmunt został marynarzem

O szczęściu
Zygmunt marzył od najmłodszych lat, aby pływać bał się jednak odejść z domu. Nie miał nikogo kogo by mógł pokochać a hojo przygodo mówił sobie i dalej marzył o wielkich i tych małych wyprawach morskich. Prosił dziadka o tym, aby mu opowiadał o wszelkich bajach i baśniach o morzu. Dużo też się modlił. Żony, która kocha jak nie było tak i nie ma a marzenia o morzu ciągle od najmłodszych lat. Dziadek mówił Bóg i ptaku pamięta, a więc módl się do mew, które w ciągu całego życia przelatują kilka razy oceany i są tak zmęczone, że umierają z wycieńczenia. Zygmunt płakał i mówił kto do licha stworzył mewy, które tak pracują. I jeszcze bardziej pragną, aby zostać marynarzem. Brakowało mu jednak w pływaniu sensu życia. Wtedy się dowiedział, że marynarze ratują dziewczyny w potrzebie miłości. Grają w kości i karty i zapobiegają wojnie. Zygmunt postanowił uratuje każdą dziewczynę różańcem która stanie na jego drodze, a jak nie to będzie wiedział że zrobił wszystko co było możliwe . I wtedy zrozumiał, że pływanie to jego sens życia
117 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

35 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie