Zygmunt marzył od najmłodszych lat, aby pływać bał się jednak odejść z domu. Nie miał nikogo kogo by mógł pokochać a hojo przygodo mówił sobie i dalej marzył o wielkich i tych małych wyprawach morskich. Prosił dziadka o tym, aby mu opowiadał o wszelkich bajach i baśniach o morzu. Dużo też się modlił. Żony, która kocha jak nie było tak i nie ma a marzenia o morzu ciągle od najmłodszych lat. Dziadek mówił Bóg i ptaku pamięta, a więc módl się do mew, które w ciągu całego życia przelatują kilka razy oceany i są tak zmęczone, że umierają z wycieńczenia. Zygmunt płakał i mówił kto do licha stworzył mewy, które tak pracują. I jeszcze bardziej pragną, aby zostać marynarzem. Brakowało mu jednak w pływaniu sensu życia. Wtedy się dowiedział, że marynarze ratują dziewczyny w potrzebie miłości. Grają w kości i karty i zapobiegają wojnie. Zygmunt postanowił uratuje każdą dziewczynę różańcem która stanie na jego drodze, a jak nie to będzie wiedział że zrobił wszystko co było możliwe . I wtedy zrozumiał, że pływanie to jego sens życia
11 odsłon