Przejdź do treści

Małe potworki i szkoła

Tęsknota
Za górami, za lasami i morzem pełnym gwiazd była sobie kraina, która nazywała się Gudlowo. Mieszkali tam bardzo dobrzy ludzie, którzy najbardziej kochali swoje małe potworki. W tej krainie, gdy miało się urodzić jakieś dziecko wszyscy strasznie się cieszyli i byli dla siebie wyjątkowo mili. Małe dzieci rodziły się tam zupełnie tak samo jak u nas, z tą jednak różnicą, że jak były małe to wyglądały jak małe potworki, ale później wyrastali na pięknych i mądrych ludzi. Każdy tam wiedział, że im będzie lepszym człowiekiem, tym będzie mądrzejszy i piękniejszy, więc wszyscy się wyjątkowo starali. A naprawdę mądrym człowiekiem można się było tam stać, jeśli z serca pokochało się małego i brzydkiego ludka, powszechnie zwanego skrzatem. Pewnego dnia, a dokładnie mówiąc 1 czerwca, pewna młoda skrzatówka dowiedziała się, że została mamą. Wszystkie skrzaty z tego rodu są niezwykle mądre, więc wszyscy cieszyli się podwójnie. Niedługo też wszyscy cieszyli się z jego narodzin. Mały Wojtek, bo tak nazwała go jego mama, był bardzo mądry i szczęśliwy. Do czasu, gdy nie poszedł do szkoły. Szkoła bardzo by mu się podobała, bo mógł się tam nauczyć wiele dobrych rzeczy, które są niezmiernie potrzebne każdemu skrzatowi, gdyby nie pewna mała skrzacik o imieniu Iza, która lepiej się od niego uczyła, odpowiadała i w ogóle to była jakaś taka ładna, a nie jak wszystkie inne skrzaty potworna. I tak czas mijał, a mały Wojtek dalej zazdrościł Izie wszystkiego - a najbardziej jej mądrości. Zdawał też sobie z tego sprawę i był na siebie zły, ale nic nie mógł z tym zrobić. Aż pewnego dnia spotkał kumpla Władka z szóstej klasy. - Wiesz, ja już nie mogę z tą Izką! Jak ona mnie denerwuje tym ciągłym zgłaszaniem i takimi dobrymi odpowiedziami – powiedział Wojtek. - Ale ty jesteś głupi, przecież to jasne, że ona w nieuczciwy sposób się tego dorobiła. Nie zdziwiło cię, że jest za ładna i za mądra jak na swój wiek? - No trochę. - Ona na pewno rzuciła na siebie urok, który powoduje, że jest mądrzejsza od ciebie. Nie czytałeś żadnych książek o czarnej magii? To jest możliwe. - No coś tam słyszałem, ale czy to pewne? - No jasne! - powiedział Władek. I tak ziarno niepokoju, które zasiał Władek rosło w Wojtku i budziło w nim rozpacz i złość. Postanowił coś z tym zrobić. W jego oczach Izabela stała się zła, choć tak naprawdę była bardzo, ale to bardzo dobra. Wojtak postanowił zacząć dokuczać Izie i robił to wyjątkowo dobrze. Pani w klasie na nic nie reagowała. I tak Władek jeszcze poduczył Wojtka, że trzeba to rozpowiedzieć po całej klasie, żeby wszyscy tak robili. Tymczasem Iza, która nie wiedziała o co tym wszystkim dzieciom chodzi, zaczęła po prostu chorować, nie chciała chodzić do szkoły i w ogóle to się załamała. Pewnego dnia Pani w szkole przyszła bardzo smutna i powiedziała: - Słuchajcie, wasza koleżanka Izabela zachorowała. Musicie wszyscy, ale to wszyscy bardzo chcieć, żeby do nas wróciła. - Ale po co? Przecież ona jest zła, to ja się powinienem najlepiej uczyć z klasy, a nie ta wredna magiczka Iza. - Co ty mówisz Wojtek? Przecież Iza jest bardzo, ale to bardzo dobra i mądra. Dlaczego nie przyszliście do mnie z tym problemem, jeśli tak wszyscy znienawidziliście Izę? - Ale... - i tu Wojtkowi zbrakło słów, gdyż zrozumiał, że to on i cała reszta klasy doprowadziła do tego, że Iza zachorowała. Zaczął płakać. Tymczasem do klasy weszła Pani pedagog, aby wytłumaczyć dzieciom co się stało i jak to naprawić. Dzieci zaczęły odwiedzać Izę, a pierwszy poszedł Wojtek. Przeprosił za swoje zachowanie i wytłumaczył, dlaczego tak postąpił. Iza, która tak go denerwowała stała się jego najlepszą przyjaciółką.
66 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie