Przejdź do treści

To, wszystko...

O szczęściu
Idąc drogą człowieka, dziwną, bez mapy, kompasu, bez znaków. Brnąłem w ciemność upartą, nie licząc już, upadków. ___________________O, zapomniałem o Tobie! Kamień jeden po drugim, toczył misternie pod nogi. Palcem stukałem, potykałem nim. Lecz nie dojrzałem przestrogi. ___________________O, zapomniałem o Tobie! Stopy bolały, idąc trwałem. Czart dobro-złem, a nim dobro-omamił, wszystko wspak odbierałem. Zbity, zlękniony. Ducham nie stracił. ___________________Czy, Tyś patrzył za mną!? Stanąłem, z duszą w jedno, na nowo, wysoko wzrok wzbiłem. Zmęczony, zmęczona, życia dno. W niebo, nas złożyłem. ___________________Czy, jeszcze mnie widzisz!? Z kamieni, polepa skruszała, kłamstwo, egoizm wszelkie plugastwo. I ujrzałem, drogę – nią prawda… Stałe, niezmienne jej świadectwo. ___________________Ach, Tyś oczy mi splunął! Ojcze, Ojcze z daleka wołałem. Na klęczkach przed Tobą, pokorny. Bardzo żałuję, przyznaję zgrzeszyłem. Ja, syn marnotrawny. ___________________Ach, drzwi otworzyłeś! Podałeś rękę, teraz razem, idziemy, jeszcze płaczę… Ołtarz nakryty, Amen, Ciii synku, mocno wtul się. _______Tak, teraz módl się, kochaj i smakuj.
47 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie