Przejdź do treści

Droga do szczęścia

O szczęściu
Znałem raz cudowną zimę Z tych co bielą zachwycają W mej pamięci wiatr, co porusza drzewa nagiej uczuć troski. Była jak kaprys niczym woda zmienną bywa, aż mym marzeniom dała kresu kolej, abym w kolejne życia ruszył tory. Po niej jak komet gromy, znalazłem wiosnę z rumieńcem wschodzącym. Choć oddana szczerze i ciepłem bijąca me dobro deszczem pieczęciom przybiła. I pozostałem bez sensu, bez cienia, z swym piórem i ścianą. W pamięci zrzędnej, niecnej kolejności świeżej jak pąki jesień także była. Jej lica młode niczym nie skażone lecz usta wiele już wypowiedziały. Na przeciw losu, niebios przerażony tak bez rozsądku koniec powiedziałem a łez i smutku liście spadły liczne. Lecz Walentego strzałą ugodzony Znalazłem lato w pełnym swym wydaniu. I namaszczony promieniami słońca do dziś jej jestem wszech miar tak oddany. Z nią śmiech i żal jedno mają imię i przemijają zgodnie z duszy sensem bo swą połówkę, swoją porę znajdzie kto wyczekuje i sercem czystym i wiarą w miłość jest iście opętany.
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie