Miłość

Ona jedyna Ta której srebrzyste wieki płyną

Ulega wszelka łza a oczy niemogące napawać boskim spojrzeniem

Westchnąłby ten co myślą czyni grzech dla pięknej przesłani

Dotyk tak niebiański niedoznany by osiągnąć Ją skoro świt

Najdłuższą drogę nielękłem szlakiem złym przetułaczyć

Ciało te wartości nie zna granic

Bojąc się jakby czasu odliczam te piękne chwile

Wciąż inspiruje mnie ale rozgałęzia swe pragnienia

Wypowiedzieć trudności zdobyć najwyższy szczyt

Ukryty na dnie serca słów dwa szepty…[…]

Ciemną nocą wieczór wygasłszy otwiera sen nieznany

Teraz o usta ominie się kropla Twa

Pieścisz kędy wiatr otacza nas w kręgu ciepła

Przejrzysz tajemnice oczu nietykalność duszy

Pasją chwili uczynisz me pożądanie

I choć daleki głos woła znad drugiego brzegu

Ty przytulasz się obok płatów czerwonej róży wyznaczając mi cel…

Wzdycham imię Twe słysząc o poranku a przed snem westchnienie ciche

Posiadłem wszystko jeśli leżysz blisko…

Płomień świecy wygasł już zmęczenie woła do snu

„Obracam się ku życiu” próbuje odejść…[…]

Kartki papieru i list na brzegu…

Zamykam oczy a jednak Ciebie nie ma tu…[…]
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

8 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie