Nocą nad brzegiem...

Księżycowy blask upada na kołyszące się z lekka fale

Delikatny powiew tajemniczości orzeżwa me senne powieki

Siedząc tu zapomniałem o moim świecie a wraz ze mną poezja tego życia

Wyciszenie duszy mej zapach powietrza cienie drzew woda uderzająca o brzeg

Głosu wydobyć nie sposób na podziw ten piękności nocnych jasności

Głuchej wiatrem rozsianych liści i gasnący promyk świetlistego mieczyka

Wszech więc kierunek cudowniejszym maluje się obrazem na końcu nicości

Ostatniej radości ku wyrywom serca błękit nieba kolorem niezdobytej miłości

A oto gwiażdzista mgła unosi me serce podsyca pragnienia

Tym napawać chcę wiarą w te dalekie marzenia…[…]

Tak do ciszy wołać owianym snem zbłąkanych nadziei

Jasną w oddali spadającą dostrzegam gwiazdę

Tutaj nie brak jest tych zielonych drzew ośnieżoną drogą na szczyty

Niby dolina rozległa owej ślady zatoczone w niebieskiej ochłodzie

Swobodny dar przestrzenią smugłą zdumiony

Czas jakże ciąży mym zamiarom jednej nocy

Pozostać na każdy zachód wten miejsca czar nieznany

Rozpłynąć się wtopić w słów melodii wierszem ganiony dreszcz

Widok ten okazałym pejzażem a cudowniejszym obrazem…[…]

Jedynym zadaniem natchniony piórem tym opisuje to zdanie

Mam obok swoje te najpiękniejsze z przeszłości złote sekrety

Daleki świt księżyca cień policzki schowane

Zasłonione oczy krople łez i ukochana pasja

Kolejny wiersz…[…]
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

8 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie