Płaczący anioł...

Darem losu nazywam dziś Twe płomienne czyny…

O ile oddalam się wedle chwili dnia nie woli wieczystej…

Przypływająca zza mgły łez Twoja pomocna dłoń i sielanka utapiających spojrzeń w niestrudzonym świetle…

Uśmiech Twój rozświetla wszystkie wokół rzeczy ten jedyny niezdobyty w podniosłych snach na szczycie i utajonej zasłudze…

Upajam się jedynie tym co z bliska dostrzegalne lecz pod zasłoną ciszy i spokojnej nocy przemawiam w każdy zakątek serca swego…

Chciałbym móc zapłakać w ramionach lekkich tych anielskich które wciąż zamknięte dla mych oczu…

A jednak chwile upamiętniają ten dzień w którym wszystko wygasło by kiedyś myśli pogrążone w tysiącach marzeń przemogły barierę która natenczas dzieli nas…
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie