Przejdź do treści

Płaczący anioł...


Darem losu nazywam dziś Twe płomienne czyny…
O ile oddalam się wedle chwili dnia nie woli wieczystej…
Przypływająca zza mgły łez Twoja pomocna dłoń i sielanka utapiających spojrzeń w niestrudzonym świetle…
Uśmiech Twój rozświetla wszystkie wokół rzeczy ten jedyny niezdobyty w podniosłych snach na szczycie i utajonej zasłudze…
Upajam się jedynie tym co z bliska dostrzegalne lecz pod zasłoną ciszy i spokojnej nocy przemawiam w każdy zakątek serca swego…
Chciałbym móc zapłakać w ramionach lekkich tych anielskich które wciąż zamknięte dla mych oczu…
A jednak chwile upamiętniają ten dzień w którym wszystko wygasło by kiedyś myśli pogrążone w tysiącach marzeń przemogły barierę która natenczas dzieli nas…
44 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

29 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie