Ptaki nieba

Wówczas wyleciwszy na te skromne krainy

Oglądasz z góry owych ślad daleki

Drżące strumienie rwące potoki unosisz nad nie nasz wzrok

Kiedy na daleki nieznany szlak odpłynąć czas

I latawiec co fruwa jak ptak… unieś na wznak…

Ogniste wysunęły się zasłony błyszczącej smutkiem drogi

A tam pędzisz się szalonych wiatr przejmie ster

Z góry śpiew przeistoczysz w gniew

Ziemskich grzechów stos w potrzebie nie ugasisz nam

Poprzez ruiny gęstych przebrniesz ślady słów

O porze każdej na niebie zjawisz znów

W oddali fali morskiej szum

Zbłąkani snują przestrogi uschniętej radości

A pejzaż oczywistym maluje się płaszczem

Nie doczekasz świtu lotny towarzyszu…

Choć granie przesłonięte snadnie a na szczycie zalśniły puszyste obłoki

Powrócisz tam gdy spojrzenie wskazówką będzie ci…

Pierzaste dolin i rozległych ugięły się gałęzie

Krople rosy to już wspomnienie…[…]

Każdego ranka o jednej porze nocą o zgiełku w powietrznym szybie

Kojący ból i dar możliwy tylko dla ciebie…[…]
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie