Rocznica...

Cóż z tego tłumu płynących łez…

Potem w zapomnienie przystąpią te chwile uwieńczone żałobnym marszem…

Czasu niewiele na pojęcie tych słów by zrozumieć nielicznych dar...

Smutek wielkim ogniem dziś na czele nam pochodnią w pozornym westchnieniu



Wspominamy złociste te dni oddane wiernie serca dla Niego życiem tętniące

Zasłuchane twarze wypełnione po brzegi kolumny…

Nauczył jak żyć wskazał drogę zajaśniały blaskiem dusze…

Tych z niedoli zakątków ziemskich mroczności…



Wszech i cała potęga w dłoniach tych na dotyk uzdrowienia

I umysł czysty jak łza…

Niewiele słów oddaje cień rzucony z nieba…

Gdzie snów Jego doszukały się źródeł…



Nigdy w przestrogi nie powrócą postępy czynu Bożego naszego Wysłannika…

Dzieło nieukończone a światłość w jakiejkolwiek postaci zamilknie mogiła…

[…] Czemuż płaczesz za Tym co drogę wyznaczył Ci na przybrzeżnym piasku

Jeśli się boisz nie lękaj się kresu cierpienia […]



Nad głębiami unieś swe smutne dni a przezwyciężysz je wedle tych słów

Lecz odgórnie nakreślony cel i przyrzeczenia nie pozwolą mi umrzeć…

Poprzez ciemności niespełnionych słabości tej tułaczki…

Na przepych szerokiej zasługi…



Pamiętać to naznaczona powinność i niestrudzona wartość

[…] Zatrzymaj się na chwilę…odstąp od biegu życia i do nadziei przemów…

[…] Słowa twoje milczą nie są żywe bo nie użyłeś ich wtedy kiedy tego potrzebowałem […]
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie