Utopia
Poczuć absurd istnienia w teatrze życia wolnego
To najdotkliwsza arkadyjska niedola…
Brzemienne uczucie strachu niby Golgota…
W świecie bez Boga znikły ślady i wartość nieba
Lament mój i ślepe drogi słów…
Pozostaje pobieżny wrak młodości
Pochodnia wygasa pod kroplami zimnych łez
I te już obmyte z więziennych wizji
Niczym ugodzona Atlantyda krąży na mapach widm i zapomnienia
Nieliczne wstają miecze krwawe u wrzawy tęgiej wiary
Daleko oglądam wolność piękną jak ta ze snu…
Pascha człowieka relikwią się gani i przesyca chorą nadzieję…
Życie ulotne przybrzeżne rozwiały fale i zadrwił los tych czarnych gwiazd…
Uśpiony namiętnym spojrzeniem wysnuwam ostatnią tendencję…
Jasność cienia odbija się grzesznym prochem który rozsypał znienacka wiatr…
To najdotkliwsza arkadyjska niedola…
Brzemienne uczucie strachu niby Golgota…
W świecie bez Boga znikły ślady i wartość nieba
Lament mój i ślepe drogi słów…
Pozostaje pobieżny wrak młodości
Pochodnia wygasa pod kroplami zimnych łez
I te już obmyte z więziennych wizji
Niczym ugodzona Atlantyda krąży na mapach widm i zapomnienia
Nieliczne wstają miecze krwawe u wrzawy tęgiej wiary
Daleko oglądam wolność piękną jak ta ze snu…
Pascha człowieka relikwią się gani i przesyca chorą nadzieję…
Życie ulotne przybrzeżne rozwiały fale i zadrwił los tych czarnych gwiazd…
Uśpiony namiętnym spojrzeniem wysnuwam ostatnią tendencję…
Jasność cienia odbija się grzesznym prochem który rozsypał znienacka wiatr…
0
0
1 odsłon