Przejdź do treści

Spotkanie

kolejną bitwę wygrywa noc
w odwiecznej z dniem toczonej walce
dokoła suchych liści moc
i wieczór ucieka, jakby przez palce

na najciemniejszej przysiadam ławce
jesienny księżyc wschodzi gdzieś tam...
i proszę Boga - łask wszelkich dawcę
by dziś spotkanie darował nam...

i słucha szeptu mej prośby Bóg
i niedaleki słyszę już krok...
zobaczyć wreszcie będę Cię mógł
jasność Twej twarzy rozświetla mrok

i radość? szczęście? nie...jednak nie...
ból znów rozrywa serce me
bo idziesz dalej nie widząc że
tak bardzo, tak strasznie kocham Cię...

ze smutkiem powlokłem nogi do domu
i znowu w myślach buduję mur...
o moim cierpieniu nie powiem nikomu!
widać pisany mi jest sznur...
16 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie