Wycieczka do lasu
Nieświadomi niczego wkroczyliśmy do lasu
Stawiając ostrożnie kroki, by nie narobić hałasu
Blask słońca zniknął przykryty drzew koronami
Więc po raz kolejny spędzimy noc pod gwiazdami
Przy akompaniamencie gałązek trzaskających
pod naszymi nogami, płynął strumyk rwący
między starymi, spróchniałymi drzewami
w cieniu których zrodziło się coś między nami
Raptem niewidzialna siła poruszyła krzakami
Lecz to był tylko wiatr ze swymi kompanami
wiernymi, liśćmi szeleszczącymi przy podmuchu
każdym, nawet najlżejszym, niczym dyrygent
wiatr kierował ich ruchami, a my w bezruchu
staliśmy, czas zatrzymał się na ten moment
Nim się obejrzeliśmy, wszystko wróciło do normy
Oświetlał nas łagodny księżyca blask wieczorny
Wyruszyliśmy, by wybrać miejsce naszego spoczynku
Nie było to łatwe, bo każde miejsce pięknym było
Sen zmorzył mnie nagle, nic mi się nie przyśniło
gdy otworzyłem oczy, obudziłem się w szkolnym budynku
Stawiając ostrożnie kroki, by nie narobić hałasu
Blask słońca zniknął przykryty drzew koronami
Więc po raz kolejny spędzimy noc pod gwiazdami
Przy akompaniamencie gałązek trzaskających
pod naszymi nogami, płynął strumyk rwący
między starymi, spróchniałymi drzewami
w cieniu których zrodziło się coś między nami
Raptem niewidzialna siła poruszyła krzakami
Lecz to był tylko wiatr ze swymi kompanami
wiernymi, liśćmi szeleszczącymi przy podmuchu
każdym, nawet najlżejszym, niczym dyrygent
wiatr kierował ich ruchami, a my w bezruchu
staliśmy, czas zatrzymał się na ten moment
Nim się obejrzeliśmy, wszystko wróciło do normy
Oświetlał nas łagodny księżyca blask wieczorny
Wyruszyliśmy, by wybrać miejsce naszego spoczynku
Nie było to łatwe, bo każde miejsce pięknym było
Sen zmorzył mnie nagle, nic mi się nie przyśniło
gdy otworzyłem oczy, obudziłem się w szkolnym budynku
0
0
6 odsłon