Siedzę sam w pokoju,
na sufit zerkając,
Nie odnajdę spokoju,
muszę myśli zająć,
Zaręczony choć samotny,
To mój instynkt pierwotny,
Mam już dość tłumaczenia,
Patrząc jak nic się nie zmienia,
Żebym już nie musiał jak ten menel wstrętny,
Wystawiać dłoni, na drobniaki chętny,
Żeby tak czuć się we własnym łóżku?
Prosić, aby mnie ktoś pomiział po brzuszku?
Dobre uczynki zbieram, kaucji na nich brak,
Co mam od siebie dać, skoro jestem jak człowieka wrak,
Jestem tym bezdomnym bez bliskości,
Zasnę, żebrząc o choć trochę miłości.
na sufit zerkając,
Nie odnajdę spokoju,
muszę myśli zająć,
Zaręczony choć samotny,
To mój instynkt pierwotny,
Mam już dość tłumaczenia,
Patrząc jak nic się nie zmienia,
Żebym już nie musiał jak ten menel wstrętny,
Wystawiać dłoni, na drobniaki chętny,
Żeby tak czuć się we własnym łóżku?
Prosić, aby mnie ktoś pomiział po brzuszku?
Dobre uczynki zbieram, kaucji na nich brak,
Co mam od siebie dać, skoro jestem jak człowieka wrak,
Jestem tym bezdomnym bez bliskości,
Zasnę, żebrząc o choć trochę miłości.
0
0
7 odsłon