Przejdź do treści

Głód ......

Zwijam się z głodu Czuję smród i pogardę losu Czuję natręctwa i próżności Tej głębi wilgotnej nicości Gdzieś tam na wyżynach słodkości Stoją bohaterowie wolności A za nimi ci zakryci Oni są jakby z kamienia Przez nich nikła na świecie nadzieja Są jako pasterzami owieczek Modlących się za nich tysiąca zdrowasiek Abo braku pełni i pijani nienasyceni Złości i szyderczej głupoty Utopieni zamuliły im wszystkie narządy Mózg już nie pracuje Świat od nich głupieje Tracą z wolna siebie Zanikają w gąszczu obłędnego brudu Powiew świeżości poszukuj Prawdy o sobie zapominają Gdzieś gubią i strwonią Ostatnie krople krwi padają Aż wszyscy i pozabijają Dla prawdy dla mamony Trwogi tej to czas i głupoty Udawanej głębi sztucznej żywności Dla chemii i miłości oraz zabawy Bo wszystko pochodzi z ziemi Nie od starca ani ducha Nie jest to dar dla powszechnego świętego Ani tajemnica i wszystkie źródła Wody pitnej co ciało orzeźwia To nie zabawa Nóż i kamień czas zagadnień Dobiega końca wiara słońca I normalna staje się wiedza i wiara
69 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie