Przejdź do treści
Czytanie

Tonę

Egzystencjalne
w bezkresie codzienności, co raz po raz odejmuje mi jakości. Otwarcie oczu, następujące po snu nicości, to preludium kolejnego dnia w odmętach ciemności. Każdy oddech tej egzystencji, chaustem brudnej wody w płucach. Tonę. Bez szans na poprawę, Bez szans na ratunek, płynę, dryfuję, Tonę jednocześnie. Po każdym dniu jest niestety(?) akcja ratunkowa, zamykając do snu oczy i uszy, gdy głowa w ciemności przed mijającym dniem się chowa, czekam na ratownika bez duszy. Tonę(?) Reanimacja jest zawsze udana, profesjonalnie wykonana. Znów można oddychać i być wyrzuconym na wyspę samotną, lecz nadal wilgotną. Uratowany, wszystko tylko po to by znów nad ranem, wpaść do bezkresu mętnej codzienności, i tonąc otoczony życia Oceanem, szukać po omacku utraconej jakości.
76 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
dobrze że ma kto ratować w płucach woda nie zawsze nachodzi choć nie są już pierwszej jakości w:)
maxin411 13 lat temu
wyraźnie osobiste
112 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie