Feniks
Feniks zdechł!
Nie powstanie już z popiołów,
Roztrzaskany jego łeb,
Wypływa martwa życiodajna krew.
Feniks zdechł!
Leży sam w błocie,
Rozdeptane jego serce,
Wyschły srebrzyste, mokre łzy.
Feniks zdechł!
Nie zerwie się już do lotu,
W strzępach jego skrzydła,
Wiatr szarpie martwe pióra.
Feniks zdechł!
Bieleją jego kości,
Gryzie pies obrzydliwą czaszkę,
Wyżarte już dawno jego wnętrzności.
Płomień, nie! Smród.
Odrodzenie, nie!Śmierć.
Feniks zdechł!
Roztrzaskaliście mu łeb.
Nie powstanie już z popiołów,
Roztrzaskany jego łeb,
Wypływa martwa życiodajna krew.
Feniks zdechł!
Leży sam w błocie,
Rozdeptane jego serce,
Wyschły srebrzyste, mokre łzy.
Feniks zdechł!
Nie zerwie się już do lotu,
W strzępach jego skrzydła,
Wiatr szarpie martwe pióra.
Feniks zdechł!
Bieleją jego kości,
Gryzie pies obrzydliwą czaszkę,
Wyżarte już dawno jego wnętrzności.
Płomień, nie! Smród.
Odrodzenie, nie!Śmierć.
Feniks zdechł!
Roztrzaskaliście mu łeb.
0
0
9 odsłon