Przejdź do treści

Posiedzenie Bogów

O życiu
Kąpiel zaczyna się już z samego rana Tak kropla za kroplą ten Nektar uzdrawia Tak litr za litrem za szczęście ktoś znów stuka Szkiełko o szkiełko a wewnątrz ciągle pustka Leci minuta za minutą i tylko diabeł cieszy się z tej pychy Leci godzina za godziną i znów ktoś trwa tylko w pamięci żywych Tak właśnie antidotum zamienia się w truciznę Przechytrzyło swego boga i pozostawiło na nim bliznę Gama szarości ogarnęła dziś przepaść Między rzeczywistością a marzeniem niema różnic teraz Więc toczy pościg za śmiercią jednak ona wygrać nie da Pozwala zbierać mu bonusy by dotarł do bram piekła Wierzył w swój nektar i ma swą nieśmiertelność Wpisany w czarną księgę będzie trwał w niej na wieczność Wyobraźnia każdego czasem zwodzi Miało być bezproblemowo a teraz ta miłość go utopi Izolatka uczuć został w niej zamknięty Eskapizm go prowadzi wyjście jest nie tędy Trudno spojrzeć prawdzie w oczy ale kiedyś trzeba Na ostatniej stacji niech nie prosi aniołów o wybaczenie Powtarzał sobie taka była wola Ojca Kiedy życie źle zagrało on tylko się zwyczajnie poddał
30 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie