Przejdź do treści

swobodnie, bo wiersze jak wiatry

niedzielne popołudnie w stłoczonym parku powoduje natłok wewnętrzny. chwilowy szał słońca i podniecone kroki przechodniów. przepadam za przestrzenią i w cieniu, ale dzisiaj chciałem być bardziej społeczny. raźnym krokiem wszedłem pomiędzy drzewa, ludzi i prysło powierzchnia ducha zmechacona jak sweter łatwo nasiąka kurzem i gorzej mi patrzeć przed siebie. myślę o ucieczce, odruchowo, jak zwierzę w obcym miejscu, spoglądam speszony na twarze. nic nie pasuje do stanu, który narasta we mnie jak pędy drzew na amfie albo drożdżach. izolacja to cichy zabójca i nie chcę już ludzi ani społeczeństwa. zachowań międzyludzkich, komunikacji. tylko zakątka pomiędzy nigdy a teraz, gdzieś tam albo tuż obok. całkiem pomiędzy, całkowicie poza. pozostaje ciało wraz z obecnością i rzeczywistość do której wracam jak ku*wa do miejsca pracy.
55 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 10 lat temu
jak kwiecień ludzi rozbiera
tak nie jedni się jeszcze mrożą
lecz każdy ciepła chce
nie Parku Ujazdowskiego
a natury pięknej natury w:)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie