Przejdź do treści

Poranek

na śniadaniu był jak ptak skubał okruszyny i zerkał bokiem, gruchał bez związku o kaloszach, bogu i słońcu i tylko swoje skrzydła wielkie jak bezkresne sny nie umiał ugłaskać dłońmi mój anioł stróż jest taki na ziemi nieporadny wysłałam go do nieba pakując do chlebaka modlitwę z masłem
76 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

muszelka 15 lat temu
Śliczny wiersz.To chyba jeden z Twoich najlepszych,tak to czuję.
Presumpcja 15 lat temu
dziękuję, pojawił się nagle z bezradnej pustki, ale powtórzę za J. Brown "nie czekaj na natchnienie, zacznij a ono cię znajdzie"
Moonsee 15 lat temu
Ja przeczytałam "mój anioł stróż na ziemi jest taki nieporadny". Ogólnie podoba się, gratuluję :)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie