Przejdź do treści

jedenaście miesięcy ( pytania bez odpowiedzi))

Liu pochyliła głowę nad Marko.ucałowała go w policzek.Jej twarz nosiła znamię smutku.Spod powiek wymsknęły się łzy.Marko ni drgnął.Do sali wszedł lekarz. -Dzień dobry.Kim Pani jest dla pacjenta? -przyjaciółką.Marko nie ma rodziny.Przyjechałam z Francji,jak tylko sie dowiedziałam. -Panie doktorze,czy..czy,wyjdzie z tego?W jakim jest stanie?Co z nim będzie? -Powoli,spokojnie proszę Pani.Jest w śpiączce od dwóch tyogni.Ma złamane dwa żebra,lewa noga złamana w kostce,kolano prawej nogi w fatalnym stanie.Kręgosłup jest usztywniony,jednak będzie chodził. Teraz zależy od tego kiedy się wybudzi i czy w ogóle się wybudzi.Wszystko w rękach boga. -czy mogę posiedzieć przy nim trochę czaasu? -Tak,oczywiście.obowiązki wzywają.Jeżeli czegoś będzie Pani potrzebowała,prosze poprosić siostrę. Liu usiadła obok łóżka na krześle.Dotknęła jego ręki im wyszeptała słowa w jego stronę. -Dlaczego Marko,dlaczego?Moglismy być daleko stąd,razem i zdrowi.Gdybyś nie zostawił wiadomości u wuja,że Paweł miał wypadek,nawet nie wiediałam bym gdzie jesteś.Dlaczego tu jechałeś? Do oczu Liu cisnęły się łzy,kurczowo trzymała go za rękę,tak jakbychciała natychmiast wybudzić go ze śpiączki.panicznie bała się o jego życie.Setki wspomnień ,dzień po dniu,każda słoneczna chwila przeżyta wspólnie,stawała przed oczyma jak wigilijna wspomnienie.Niczego nie chciała stracić,niczego nie żałowała.Za wszelką cenę chciała żeby żył. -Proszę Pani ,prosze się obudzić.Jest 22.00-Liu usnęła na krześle,ciagle trzymając Marko z a rękę. -Niedaleko szpitala,dwie przecznice stąd,około 15 minut drogi,jest hotel.M Pani gdzie przenicować? -Nie mam ,dziękuję,już idę-ucałowała Marko i wyszła.Zabandażowana głowa raz jeszcze przykłuła jej uwagę i wyszeptała-Dlaczego tu jechałeś,dlaczego? Przez następne dwa tygodnie Liu przychodziła do szpitala.Marko wciąż nie odzyskiwał przytomności. -Marko muszę jechać-wyszeptała przy ostatniej wizycie.Wciąz z zabandażowną głową,z bladą twarzą i odsiniaczonymi oczyma Marko leżał nieprzytomnie.Liu pochyliła głowę,ucałowała go w usta,pstała jeszcze chwilę i wyszła.W drzwiach natkneła się na pielęgniarkę,która przez cały ten czas,była dla Liu bardzo miła. -Prosze moja wizytówka siostro.Gdyby były wydatki związane z dodatkowym utzrymaniem pacjenta,wszystko pokryję. -To zbyteczne prosze Pani.Tu nie praktykuje się takich rzeczy.Będzie miał wszystko,co potrzebne. Liu przekraczała granice szwajcarsko-francuską.Jechała powoli,skupiając uwagę nad drogą.Mimo wszystko myslami była przy Marko.Łzy same cisnęły się do oczu-Dlaczego,dlaczego mi to zrobił? Powieki wydawały się byc bardzo cieżki.Nigdy nie pomyślała,że otworzenie oczu,moze być tak trudne. Obok siostra zmieniała kroplówkę. -Gdzie jestem?Nie moge ruszać nogami. -Doktorze,doktorze,pacjent wybudził się-krzyknęła siostra podbiegajac do drzwi,gdzie obok mieściłą się dyżurka lekarska. Za oknem pierwsze opadajace liście,zwiastowały nadchodzącą piękną jesień.
120 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Sebastian Dema 12 lat temu
pominałem kilka rozdziałów (później tradycyjnie skasuję :)
Ewa Hulak 9 lat temu
lekko się czyta, dobrze się czyta , ciekawe co dalej się zadzieje.......
DARTANIAN 110 9 lat temu
Tak bardzo dobrze się czyta, jak rozdział dobrej i ciekawej książki.
Tu literówki są:Powieki wydawały się byc bardzo cieżki.Nigdy nie
Pozdr
Sebastian Dema 9 lat temu
Adam,wiem,dokończyłem.,Ewa,dziękuje.

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie