Gdy kres

Płuca rozdarte i serce krwawi.

W otchłań oczy patrzą me.

Miota się to tu, to tam.

Cząstka wiatrem niesiona.

Otwiera bramy jednym tchem.

Woła, wolności nadszedł czas!

Pędzi cichutko w radości swej.

A usta uśmiechem zszyte.

Słów mówić nie mogą.

Tylko wzrok jeszcze mknie.

Szuka w przestworzach iskry złotej.

Lecz zgasła i ona w ciemności tej.

Myśli mkną i wiedzą już.

To wszystko kończy się.

A potem tylko krzyk jeszcze nie!
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

44 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie