Gdy kres
Płuca rozdarte i serce krwawi.
W otchłań oczy patrzą me.
Miota się to tu, to tam.
Cząstka wiatrem niesiona.
Otwiera bramy jednym tchem.
Woła, wolności nadszedł czas!
Pędzi cichutko w radości swej.
A usta uśmiechem zszyte.
Słów mówić nie mogą.
Tylko wzrok jeszcze mknie.
Szuka w przestworzach iskry złotej.
Lecz zgasła i ona w ciemności tej.
Myśli mkną i wiedzą już.
To wszystko kończy się.
A potem tylko krzyk jeszcze nie!
W otchłań oczy patrzą me.
Miota się to tu, to tam.
Cząstka wiatrem niesiona.
Otwiera bramy jednym tchem.
Woła, wolności nadszedł czas!
Pędzi cichutko w radości swej.
A usta uśmiechem zszyte.
Słów mówić nie mogą.
Tylko wzrok jeszcze mknie.
Szuka w przestworzach iskry złotej.
Lecz zgasła i ona w ciemności tej.
Myśli mkną i wiedzą już.
To wszystko kończy się.
A potem tylko krzyk jeszcze nie!
0
0
4 odsłon