Przejdź do treści

Na siłowni

O życiu
Nie lubię kiedy mi się duch poci Ale pracuję nad brzuchem jak grzejnik Zbyt jest męczący bieg – ćwiczenie dobroci I za duże zakwasy – wyrzuty sumienia Dwadzieścia pięć trudnych podniesień, rozrasta się klata Do ostatniej kropli potu lub pierwszej – krwi z nosa Tylko wciąż sam z siebie robię… wariata Bo 5 minut milczenia jak śmiertelny wyrok Riedel’owskiej się trzymam „mej niepewności” Jak dziecko matki czy zakonnik psałterza A choć mam biceps pokaźnej wielkości 2 minuty czekania - nie starcza wytrwałości Złego chyba w tym nic nie ma Pocić się lata chcieć fizycznej silności Ale wszelkie moce świata posiąść Można tylko przez regularny trening miłości
56 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Sebastian Dema 14 lat temu
dobre połaczenie

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie