Przejdź do treści

Zostałem okradziony i wyzuty z sumienia

O życiu
W ciemnej listopadowej nocy rzuciłem się trzewia. Słyszę głos – to tylko burzliwy tętent rzeczywistości. Brodząc pośród smogu unikam spojrzenia, Młodych bez duszy, bez znaczenia, bez świadomości. Elektryczny blask ulicznych świateł animuje moje ruchy, Słyszę głos – to tylko chemia organizmów – ludzkości. Któżby w tym mechanicznym świecie nie szukał narkozy? Marszałkowej buławy synapsy – absolutu niegodziwości. Niczego nie szukam, nikomu nie wadzę – mówię Do napotkanych pod przymusem (nie)znajomych. Pytają mnie głośno: czemu kłamię? Swym głosem kolekcjonerów wspomnień zniewolonych. Ich dusza codziennie jak wosk topnieje. Ale póki dopalić się mogą, Jak wiejska dziewka w królewskiej alkowie, Dobrze się bawią!
65 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie