II

Egzystencjalne
Każdego ranka
Zmagam się ze wstaniem
By wieczorem
Być o dzień bliżej śmierci
Czas zabijam deskami-
Płuca smagam dymem
Codziennie nowy gwóźdź do trumny
Zasypiam na co dzień przytulona...
Poduszkę dzierżąc w ramionach
Złaknionych Twej obecności
Okryta ciężką kołdrą myśli
Upijam się muzyką
Do nieprzytomności
Zapadam się
W bezdennej otchłani
Dołującej samotności
Jest jak w niebie:
Łzy deszczu
I rozdzierające zaburzenia
Pogody ducha
Promieniste prognozy
Widzę jak przez mgłę
Tak blisko – dalekie
dwa brzegi rzeki
Złamane gałęzie
Pęknięty pień
Korzenie głęboko
utkwione w pamięci
Jak echo puste
Twe „kocham cie”
2 3
28 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Isia1718 14 lat temu
Piekne... po prostu piekne... dla mnie rewelacja... klimat wiersza, każdy wers, słowo, idealna kompozycja, CUDO !!!!!
A
anonimminieczas 14 lat temu
cieszę się, że przypadł do gustu. szczerze mówiąc przygotowana byłam na atak krytyki, bo jestem nowym użytkownikiem, a to moje pierwsze publikowane gdziekolwiek teksty
chesterfield 14 lat temu
ja mogę tylko napisać swoje odczucia,ale nawet jak je napisze to one są nie warte twojego odczucia
14 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie