Bez nadziei
Otwieram piąte piwo z kolei ,
nie wiem już co mam ze sobą zrobić,
na miłość nie mam już żadnej nadziei,
pozostaje się tylko opić.
Spoglądam w lustro, tam przestrzeń pusta,
cieniem człowieka się staję,
przez mgłę pamiętam jej wilgotne usta,
wspomnienie mi tylko zostaje.
Smutek i żal królują w mej duszy,
nie mogę o niej zapomnieć,
tęsknota serce zranione me kruszy,
alkohol nie pozwala oprzytomnieć.
Samobójcze myśli w głowie się plączą,
do życia już chęci brakuje,
może wtedy me męki się skończą,
gdy ciało swoje otruje.
Na klucz mieszkanie zamykam
i wchodzę do swego pokoju ,
tabletek bez liku połykam,
zasypiam po cichu, w spokoju...
nie wiem już co mam ze sobą zrobić,
na miłość nie mam już żadnej nadziei,
pozostaje się tylko opić.
Spoglądam w lustro, tam przestrzeń pusta,
cieniem człowieka się staję,
przez mgłę pamiętam jej wilgotne usta,
wspomnienie mi tylko zostaje.
Smutek i żal królują w mej duszy,
nie mogę o niej zapomnieć,
tęsknota serce zranione me kruszy,
alkohol nie pozwala oprzytomnieć.
Samobójcze myśli w głowie się plączą,
do życia już chęci brakuje,
może wtedy me męki się skończą,
gdy ciało swoje otruje.
Na klucz mieszkanie zamykam
i wchodzę do swego pokoju ,
tabletek bez liku połykam,
zasypiam po cichu, w spokoju...
0
0
7 odsłon