Przejdź do treści

bez znieczulenia

na zakrętach niepewności jutrzejsze maliny zbieram pod wiatr w cieniu słów tożsamości uzurpując ciszę zastygam powoli tak żeby nie wypłoszyć migrujących ptaków jak ja pomiędzy piekłem a niebem wijących gniazda w przestrzeniach pozbawionych drzew pędząc donikąd uwypuklam jedynie szum lasu echo rozterek umyślnie pozostawiając w piórach panowie anioły zgłaszam awarię neuronów jakim prawem na naszej scenie wietrzycie z okien drapacze chmur bez zgody obojga na szarość sklepień kiedy umyka to czego chciałem a o czym nie zdążyłem ci powiedzieć zła historia o kopciuszku i miłym artyście który spadł ciężko malując lekko łopot jak wiatr nie dał podejść porywając chwile jedynie ból
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie