Przejdź do treści
Czytanie

kilometry też są zielone

nagle skończyło się lato na odludziu nie jestem człowiekiem w powietrzu rysy diabeł z anioła absurdy nad ranem bolą najmocniej nienaturalnie brakuje spotkań a księżyc zapragnął koniec kropka kilka kraterów wyrytych mimo woli niczym tragedia w mlecznym barze dalej zima w pełni poranka po drodze do nieba jestem na wpół przytomny jak dziecko łapiące motyle byleby szeptać kolejny raz potem anatomicznie w obłoku niewiele zostanie błękitu szukam w kolorze białym jak twoja skóra napięta w deja vu czasem masz podlejszą wyobraźnię z tysięcy snów wybierasz czterolistną przemierzasz szczęście wiosną bez tytułu zdzierając mile w kolorze trawy idąc tym tropem pełen nadziei jesienią jestem jak tytuł
72 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

49 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie