Przejdź do treści

na dno a ja długim słowem

głupio oszalały w niewiedzy zakotwiczenia w trunkach zdobywając noce utopiłem czerep nie znalazłem tej która jest one same nie wiedziały tak jak ja nie znały rozwiązania tak jak ja supłów zawsze kilka ostania była pierwszą jej jestem wszystko winien z jej wszystko albo nic co powinienem ale czy tylko dlatego żeby wina była moją mam nalać puchar po brzegi należy jej była jest będzie nie wiem ale kiedy chcę jej nie ma tam gdzie zakwitają winogrona w południowych sadach niemocą promieni bez przeszkód gwiazdeczko powiedz mi szepnij choć coś cokolwiek co nieomylnie znaczy ajednak powiedz zakotwiczona w swojej nieśmiałości niezrozumieniu rzeknij zaś prawdzie w oczy abym nie oszalał do zenitu oczekiwań kielicha z którego chcesz się napić podnieść utonąć w którym chcesz patrz ofiaruje ci swoją krew soczysta czerwoną jak wino nie słabych zaprzeszłych czasów jestem gotów przelać za liście kasztanów chabry maki niebo i piekło by zmieszać z twoim forever wiesz pieprzone smaczne na zawsze jeśli tylko jednak nie śmiesz powiedz mów pisz daruj słowa od nowa wskrześ spróbuj nigdy już ponoć nie chciałaś głupia piąta dziesiąta ty przez piętnaste wariatko a jednak dla mnie pierwsza zawsze a jednak Kochałem Cię Kocham z dużej litery nie pomyśl tylko e nie chciałem być albo chciałem dla ciebie kiedy trwałem albo nie trwałem jak błazen czarownico zmysłów zmiekczam tę gumę niesławą lecz słowem podkreślam jej zabezpieczenie właśnie tym którym pragnę na przekór twoim mrożnym gorącym pożadaniom na przeciw twoim wymaganiom bo chcę być zauważalny nie nikim zatopić się całym jestestwem w tobie aczkolwiek nie jesteś i nie byłaś pewna kiedy głupio oszalały w niewiedzy zakotwiczenia niedzielne modlitwy nic nie znaczą w trunkach zdobywając noce utopiłem czerep swój czerep i nie znalazłem ciebie która jest jesteś byłaś będziesz ty i one one same nie znały jabłka nie wiedzą niewiedzą grzeszą mówiąc milczą piszą patrząc w oczy tylko i zrywają owoc zakazany tak jak ja bez rozwiązań supłów zawsze jest kilka ostatni zresztą bywają pierwszymi nierozsłupłani skurwysyn zaplatany w matkę mather facker a jednak tylko jestem a'm lewający do dna po amerykańsku a może angielsku dupa po trawie jej dna ale wynik ja pieprze dosyć czy tylko dlatego żeby czy tylko po to nada nalać puchar po brzegi by szczęśliwa była jej synowa byś by ona należy lub należycie jak przystoi w zbożach falujacych do nikąd kurwa nie wiem ale kiedy chcę zechcę uwierz wreszcie tam gdzie zakwitają winogrona niemocą promieni bez przeszkód powiedz mi szepnij choć coś zakotwiczona w swojej nieśmiałości niezrozumieniu rzeknij zaś nieświadoma kogo i z którego kielicha masz się napić podnieś nadzieję bredzę tak już jestem pijany patrz ofiaruje ci swoją krew jestem gotów przelać za liście kasztanyów chabry i maki niebo piekło zmieszane z twoim for ever pieprzone smaczne na zawsze jeśli zechcesz tylko nie śmiesz powiedz nigdy już ponoć nie chciałaś głupia ty piąta dziesiąta ty przez trzecią dwudziestą byłaś pierwsza zawsze wariatko a jednak dla mnie KOCHAŁEM CIĘ Z DUZEJ LITERY nie prawdaż nie pomyśl tylko że chciałem być dla ciebie bez pomyłki dzwon na wawelu bił dwunastą syrenka chwytała wisły a szczecin był i jest nasz kiedy trwałem czarownico wreszcie pierwszy choć nie ostatni raz powiedz mi chciałem być dla ciebie w tobie zwariowany po widnokrąg nie pozwoliłaś głupia teraz żałuj
60 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie