Przejdź do treści
Czytanie

pod parasolem

zmokłem jak nigdy wytłumacz nienasyceniem w twoim-moim czasie skąd się biorą dzieci zapytałaś odpowiedziałem że to wcale nie bociany ty i ja pojednaniem a wcześniej czy później i tak jedynie kilka szeptów potem ślina w uchu spełnieniem księżyca_ zachody słońca i kominek czerwony winem spijany żarem prosto z ust smakiem godne siebie melodie to wszystko budowało poniżej pasa nakazem miłowania a jeszcze później zaprzepaszczone wanilie tylko kilka drobnych rozmienionych na grosze chwil za centy dobrych intencji każdy z nas kupił sobie wolność ale przecież nie zawsze można udawać że nigdy nie pada deszcz
82 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie