Przejdź do treści

raz dwa trzy i...

raz dwa trzy i... abym mógł być galopem w dziki pęd koniczyny czterolistny uciekam od konwulsji myśli i schizofrenii kłamstwa zakotwiczonej na trwałe w porcie gdzie mewy zapomniały o wzlotach teraz niewidzialne rozmyślania pośród czterech ścian przekroczyły granicę ale mam jeszcze skrzydła potrzebuję wolności ptaków białych szali łopocących na wietrze i widoku z doliny na dom który będzie moim kiedy pozostawisz w nim swój ślad wszystkimi za i przeciw zapakuję do niego to co utracone świadomie profanując przeszłość zabiję komara który wysysał krew ukradkiem udając kukułcze gniazda wtedy nowy horyzont pozwoli oddychać twoim powietrzem nieustraszony wskrzesi świty i obudzi dzień w którym skończy się tułaczka a zacznie historia stworzenia z tobą w roli głównej chodź do mnie
68 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

14 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie