Przejdź do treści

zachmurzenie duże

zagrzmiało lipcową porą ale to tak że nawet nie pytaj tysiące armat na raz na bębnach natury grających diabelski koncert błyskawice przez okno zaglądały nie pytając wcale o pozwolenie miały to wszystko gdzieś rozbielały czerń nocy raz po raz prując powietrze niczym stado śmiercionośnych odrzutowców tak jakby tam na górze ktoś dla zabawy krzesał iskry pocierając czarcie krzemienie psy z opętaniem w oczach węszyły armagedon uciekające przed siebie na złamanie karku nie baczyły na to co przed nimi deszcz grał na dachu okrutne melodie wybijając krwawy rytm i dziurę w dachówkach wiatr hulał pijany w trzy dupy jakby na wiejskim weselu raz po raz wywołując awantury i dla pryncypu łamiąc wszystko co stoi mu na drodze a ty wtulona we mnie pustą stroną łóżka gdzie jesteś też się boję
43 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie