Przejdź do treści
Czytanie

Koniczynka cd 3

cisza jest miejscem niewypowiedzianej nadziei sen przebiera fabułę przez palce przed świętami przechadzam się po parku mam ulubioną ławkę gdzie śrubokrętem wyrzeźbiłam swoje inicjały wysłużona popękana pamiętam że w tamtym roku ktoś przemalował ją na kolor matowy przychodzę tu jako obserwator osoba podpatrująca nieznajome twarze drzewa pobliskie samochody ta sama godzina dzień i mężczyzna z partnerką naprzeciwko ona siwa kobieta w średnim wieku zgarbiona wygląda o parę lat więcej od faktycznego stanu on z haczykowatym nosem zarostem i przebiegłymi oczkami siedzą nie odzywając się do siebie słowem widać że nie darzą się przesadną sympatią a jednak co roku siedzą razem na tej ławce jakby to było ich jedyne wspólne przyzwyczajenie jakby nie było już nic w tym pieprzonym życiu co mogłoby ich jeszcze jakoś połączyć naciągam kaptur głębiej na głowę pamiętam te twarze cuchnący oddech pijaka i kobietę która broniła jego awanturnicze usposobienie odczekuję pięć minut które wydają się wiecznością i odchodzę jak przed laty
77 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

46 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie