frustracja

Zgubiłem cie gdzies w tym tłumie przepychajacych sie,walczacych o parkiet ktory parkietem nigdy nie był, zwierzat pijanych niczym ludzie.Ponoć tańczyliśmy,ponoć pragnełas mnie tak mocno,że powaliłoby to 100-kilowego człowieka o imieniu takim jak moje,nadanym podczas libacji moich rodziców.Nigdy tego sobie nie wybacze ,że to odrzuciłem.Ze to olałem.Piwem wypitym wcześniej w pobliskim lasku.Wypitym dla dodania sobie animuszu,tak jak robi ty zwykle horda gówniarzy w moim wieku.

Głupi jestem że marze o miłości takiej ....zapierajacej dech.Takiej od poczatku do końca,każdego dnia ,każdej nocy,do utraty tchu.

Spotykam cie po 8 latach na obrazku w jednym z popularnych portali.Szczęśliwa żone i matke.Ja szczęsliwy maż i ojciec

Wróciło to.Ten ból w klatce,ten szum w głowie,jak po zapaleniu popularnej roślinki.

Czym jest ta miłość?Tym samym czym jest wiara?czymś ulotnym niedostrzegalnym?

Mam uwierzyc tym wszystkim wierszokletom że naprawde ona jest?

Niczym księdzowi na ambonie?

Boże chciałbym w ciebie uwierzyć!Bądż a klękne!!!!

Miłości chciałbym w ciebie uwierzyć!!

Badż proszę.Bądż!!!
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie