Na wieki...

Wyrzuciłeś mnie z serca swojego

nagą pozostawiłeś na pastwę losu



zziębnieta leżałam i łzy z oczu spływay

zatapiając po trochu aż tchu brakowało



nagle poczułam cień-śmierci cień

przysiadł się obok i osłonił od wiatru



dłoń polożył na skroni-ciepłą i delikatną

jeszcze rzekł-nie podawaj się



jeszcze Cię nie zabiorę jeszcze na Ciebie czas

tylko wez się w garść i będzie dobrze



serce uśmiechnęło się ze wstydem

miłość malutką dusza otrzymała



Ty mnie wyrzuciłeś śmierć życie dała

przyodzienie i dalej iść kazała



teraz zobacz czy ubiór potrzebny jest

do śmierci liczy się skrucha i Miłość



własnie ciało do Ziemi idzie dusza do Pana

wie On kiedy powołać ma i radość dać...







...w Raju na wieki
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie