Przejdź do treści

...w wieczór deszczowy...

Natura
nieuzbrojone niebo zaczerwieniło się aksamitnym obłokiem słońce w statek przemieniło co płonie z oddali jak horyzont siwe stalowe kłęby chmur muszlę koncertową utworzyły batutą był ognisty błysk dyrygentem grzmot burzy (jednorazowo) wodzirejem wiatr i deszcz zaśpiewał chórem cudowny wiatr pełen zapachu do tańca kwiaty roztańczył drzewa ożywił przestrzeń odświeżył przy świetle rumianego księżyca deszcz je w perły wystroił srebne pieszcząc czule swym dotykiem usta się uśmiechały oczy do tej idealistycznej rozkoszy to jak widmo wpadło na chwilę a ty, ty wciąż jesteś rozżarzony od zaciemnienia po rozjaśnienie do promiennych ognistych pocałunków...
57 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie