przeklęte elan vital

wykluł się pod ziemią

robak pokraczny - z brudu i nędzy

zdarzyło się: nikt go nie zdeptał



i pełznie ku górze -

nie, twoje oko zawistne,

zwierciadło krzywe -

kroczy dumnie, stale,

poza zasięgiem twych pazurów



piękno... tak, piękno,

już dawno głowę twą depcząc

posłało cię na dno



patrzysz bezsilny jak się spełnia

widząc gdzie zmierza:

wnet obudzisz się robakiem,

niezbrojny, by skorupę twardą przebić

i wyjść... wypełznąć...



-- **--



czemu nie mam skrzydeł,

by wzlecieć tam i w ziemię znów wgnieść



czemu sił nie starcza,

by kroku dorównać i walkę stoczyć



--**--



gdyby przyszła godzina,

z własnego ciała balast uczynię

byś o dno piekieł roztrzaskał sobie głowę
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

8 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie