Przejdź do treści
my stoimy z dziećmi na rękach stoimy nocą i w dzień my jesteśmy w ciągłej walce ona spytała mnie gdzie schowałeś wstyd czy nie masz godności my płaczemy gdy budzi nas strach płaczemy o zmierzchu i o świcie my jesteśmy produktem wybrakowanym on krzyknął kto da więcej i zakrył oczy rozsypał na głowę garść popiołu my nie mamy litości umieramy w domach ze szkła z otwartymi oczami
30 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie