[…Powolny rozkład, tego, co kiedyś było pomiędzy…]

wciąż siedzisz, zużyty

fotel wiernie wspiera

twój ciężar.

zazdroszczę mu paru rzeczy ale dalej patrzę –

wlepiasz się w obraz pseudo-inteligentnej pół-twarzy,

czekasz

pustkę pomiędzy wypełnia frustrująca nadzieja –

nie dotykasz prawie podłogi

i mnie.

twoje stopy wydeptują kolejny zawiły

wzór

na niespełnienie w moim dywanie.

wiem, że nie odejdziesz

chociaż wszystko przybiera barwę tych trzech liter,

ty wciąż rozpatrujesz kolejne zakrzywienie czasoprzestrzeni

jeśli nie liczyć jej całkowitego braku

w równomiernych odstępach czasu

niewyraźny brzęk rozbija otępienie:

to nic nie znaczy

prawda leży pośrodku, a wiara w cuda nie leży na ulicy

zarzygana i nieruchoma

prorokuje

nie powiem już nic

czy czujesz?

moje włosy pachną jak wtedy, znów czuć w nich niechciane słowa

idź już

patrzę przed siebie

idź już

Tam nie ma nic.
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie