Przejdź do treści

noc z mordercą

Miłosne
Mówiłeś, że światło pozostanie. W innej postaci, jaśniejsze drganie. Tak przekonany mnie zapewniałeś, Tak dbałeś o mnie, ze mną płakałeś. I ten dotyk balu nieobliczalnego, To uderzenie, ten ból kiera mego. I twoje blaski tańczące w mroku, I twoje usta nawilżone od roku. I ten rój os niżej, pod nami. I królowa, zawistna pani. Moja kara, dla ciebie przestroga. Wspólna ucieczka, szczęśliwa droga. Żar naszych serc rozpalił ciała. Miłość, dotyk, słowa – goi się rana. I oddźwięk pytań nurtujących mnie od rana. I obietnica wspólnego śniadania. I dotknięcie policzka twą delikatną ręką. Teraz już błyski pod moja powieką. Pospieszne oddechy, zdania nieskładne. Pieczęć na liście, adresat nie zaśnie. Iskry w oczach, pragnienie nagłe. Spełnienie w sercu, me myśli na dnie. A teraz patrzę wzdłuż horyzontu. Nie widzę gór, morza, potoku. Stoję w ciszy patrzę na Słońce. Nie mogę się ruszyć, samotna na łące.
21 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie