*

Patrzyłeś na milczenie prowadzonych na

śmierć

setki twarzy pragnących choć godnego

zasypiania

patrzyłeś także milcząc

nie protestowałeś

nie umiałeś

krzyczeć

tylko beznamiętnie skreślałeś kolejne istnienie

kolejne bliskie komuś światełko

szli co dzień

na spotkanie z buchającą wiecznością

ich winą był

Bóg którego kochali

ich twarze nosy usta imiona nazwiska

zawinili życiem

obdarci z wolności

pozbawieni nadziei

szli…bez jutra

odmierzając pokornie ziemskie godziny

szli…zostawiając po sobie

przeraźliwą ciszę…i pustkę…

wypełnioną niewinną

krwią i łzami bezsilności

bólem

gniewem

zbrodniarzami którym zachciało się

zabawy w Boga…
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online · Nessa
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie