Wróciłam, siedzę deszcz mnie zmywa
Widzę te krzywe linie, jak długo wytrzyma
Bordo głebia kremowe koryto wypełnia
Zmywa to co widoczne być miało
Skrywane boleści wody odkrywają
Krople niczym łzy nocy przedniej
Odkrywają mrok duszy uśmiechniętej
Odstępy między płaczem świata
Na sklepieniu jasna wita poświata
Do uszu przestaje grać smutna melodia
Czyż to już koniec deszczu nadciąga
Płachtę czerwoną pod nogi rzuciłam
Serce me choć na chwilę ukojiłam
Ni stąd ni zowąd światło błyska
Ogromny huk lecz dziewczyna ucichła
Ona obiecała...
lecz w swej przysiędze nie wytrwałam
Widzę te krzywe linie, jak długo wytrzyma
Bordo głebia kremowe koryto wypełnia
Zmywa to co widoczne być miało
Skrywane boleści wody odkrywają
Krople niczym łzy nocy przedniej
Odkrywają mrok duszy uśmiechniętej
Odstępy między płaczem świata
Na sklepieniu jasna wita poświata
Do uszu przestaje grać smutna melodia
Czyż to już koniec deszczu nadciąga
Płachtę czerwoną pod nogi rzuciłam
Serce me choć na chwilę ukojiłam
Ni stąd ni zowąd światło błyska
Ogromny huk lecz dziewczyna ucichła
Ona obiecała...
lecz w swej przysiędze nie wytrwałam
0
0
7 odsłon