renovatio

wśród tłumu karcących waltorni

uginam kolana pokornie...

i zbieram kasztany w pokucie zadane

gdy niebo przychodzi wieczorne



na pewno największym urosną

jabłonie bezkresną ich wiosną

klonują wciąż drzewa a obok nich śpiewam

o swoich zasiewach niegłośno



lądują niebieskie śmigłowce

tak pasterz się troszczy o owce

gdy śmierć gra na smykach- natychmiast zanika

pragnienie by jeszcze być chłopcem...
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie