renovatio
wśród tłumu karcących waltorni
uginam kolana pokornie...
i zbieram kasztany w pokucie zadane
gdy niebo przychodzi wieczorne
na pewno największym urosną
jabłonie bezkresną ich wiosną
klonują wciąż drzewa a obok nich śpiewam
o swoich zasiewach niegłośno
lądują niebieskie śmigłowce
tak pasterz się troszczy o owce
gdy śmierć gra na smykach- natychmiast zanika
pragnienie by jeszcze być chłopcem...
uginam kolana pokornie...
i zbieram kasztany w pokucie zadane
gdy niebo przychodzi wieczorne
na pewno największym urosną
jabłonie bezkresną ich wiosną
klonują wciąż drzewa a obok nich śpiewam
o swoich zasiewach niegłośno
lądują niebieskie śmigłowce
tak pasterz się troszczy o owce
gdy śmierć gra na smykach- natychmiast zanika
pragnienie by jeszcze być chłopcem...
0
0
4 odsłon