o tym jak kapitalizm zabił w tobie miłość

Lato nie przeraża
słowa tak; myślę
a
w myśleniu tym, nie ma dozy udawania
-udawanie przemyka długimi korytarzami
umysłowych paranoi
piętrzących się w zakamarkach nielogicznych domysłów.
Lubię patrzeć na kobiety, za co dostaję dożywocie
bezpowrotnie zabranych konstrukcji norm nie(społecznych).
zburzone
wizualizacje miłosnych igraszek z nogami przerastającymi pornograficzną szatę graficzną
nowej witryny sklepowej tu brak; ściągnę z siebie baner
i neologizmy twojego języka
kurczące się na przekór
natańskim kazaniom


Wylęgły się nowe pokolenia kłamstw i kłamstewek,
porosły bagnisty labirynt przyzwoitości;
plączą się wokół naszych twarzy
by wydobyć resztki prowizorycznego uśmiechu,
którego de facto nigdy nie posiadaliśmy.
(One tego nie wiedzą, więc ciii..
Można udawać).

I tak po raz kolejny
szukamy wyimaginowanych kompanów
wirtualnego półświatka.
w pustym ekranie pustych kart;
siedzimy w dziwacznych pozycjach (bardzo nieerotycznych).
nieładni i nietrzeźwi
upajamy się chwilami,
gdzie nie ma nas razem.
2 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie