To

Jestem i teraz.

Powoli kreśle swą rzeczywistość,

Codzinność się zmienia

Obraz, wytarty przez namiętność



Zawładnieta rozkoszami ciała doczesnego

Gubię się w mroku własnych myśli.



Rzucana o ścianę uczuć

Walcze, by wykarmić ten głód,

Wypełnić nicość, która pustoszy spokój.

Dolewając morderczego żaru

Przepełniona cierpieniem, spalam sie

Bez reszty oddając to co moje.



To miłość - oślepiające światło

Rodzi świt

Do tej

Nieustającej nocy...



A wszystkiemu przygląda się milczący Bóg,

Z rzadka się uśmiechając...
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

58 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie